sobota, 16 marca 2013

[recenzja] Alice in the Country of Joker: Circus and Liar's Game tom 1

No więc, oficjalnie, zaczynam rozwijać kolejny dział strony - obecnie była tylko część informacyjna, a teraz będzie również recenzencka. A jako, że jest to strona o nowościach mangowych - będą pojawiać się tylko recenzje pierwszych tomów nowych, niedawno wydanych mang. Na pierwszy ogień idzie Alice in the Country of Joker: Circus and Liar's Game. Nie jest to najświeższa nowość, gdyż wyszła na początku lutego, ale z różnych względów dopiero teraz mogłam przysiąść do pisania. Dział recenzencki nie będzie pojawiać się bardzo często, ale mam zamiar pisać o wszystkich nowościach, ktore wpadną mi w ręce.

Najpierw może przed samą recenzją - kilka słów wprowadzenia. Całkiem niedawno wydawnictwo StudioJG zakończyło wydawać mangę Alicja w Krainie Serc, która powstała na podstawie japońskiej gry otome - Heart no Kuni no Alice, której akcja jest luźno oparta na książce Lewisa Carrolla Alicja w Krainie Czarów. Wraz z popularnością gry, powstały jej kontynuacje, mangi oparte na nich, light novelki, fanbooki, dramy CD czy płyty z muzyką. Świat tego uniwersum podzielony jest na krainy - Serc, Koniczyny, Diamentu i jeszcze jedną, nieodkrytą krainę Wina/Liści (kraina ta jest na razie plotką, popartą jedynie domysłami i drobnymi sugestiami twórców). Co ciekawe, istnieje również coś takiego jak kraina Jokera - jednak co to dokładnie jest, dowiecie się z recenzji. Która właśnie się zaczyna~~~

Just when Alice was getting used to life in Wonderland, a wild card appears that changes everything: the enigmatic Joker. Now the dangers are even greater as Alice must dodge bullets and stave off psychopathic suitors while the seasons cycle at random and can be changed by a mere thought. The Circus is a place of mystery, and its warden, the two-faced Joker, has cryptic plans of his own. But what are they?

Akcja mangi rozgrywa się w kwietniu - sezonie kłamstw, podczas którego zacierają się granice pomiędzy krainami - w tym wypadku Serc i Koniczyny, a także przybywa tajemniczy Joker wraz ze swoim cyrkiem. Do tej pory w Wonderlandzie panowała dość neutralna pogoda, jednak w kwietniu to się zmienia i w każdej lokacji jest inna pora roku. W Zamku Serc nastaje wiosna, w Wesołym Miasteczku lato, w Posiadłości Kapelusznika jesień, a w Wieży zima.

Pierwszy rozdział to retrospekcje wcześniejszych wydarzeń - Alicja czyta swój pamiętnik i wspomina swoje początki w tym dziwnym świecie. W tej rzeczywistości Alicja zaraz po przybyciu do krainy Serc zamieszkała w Zamku Serc, a nie w Wieży Zegarowej jak w wersji StudiaJG. Także okoliczności poznania większości bohaterów są inne oraz część scen jest zupełnie nowych, np. gdy Alicja łamie jedną z ważnych reguł tego świata. Również w tej rzeczywistości postanowiła nie wracać do swojego świata, nawet po tym jak przeniosła się do krainy Koniczyny. Osobiście dość wynudziłam się na tej części i z niecierpliwością przewracałam kartki, aby dojść do tej właściwej treści.

Wracając z kolejnego podwieczorku u Szalonego Kapelusznika, Alicja natyka się na Vivaldi z którą obserwuje pochód cyrkowy. Jej spojrzenie krzyżuje się ze spojrzeniem enigmatycznego Jokera i wtedy przez sekundę dziewczyna ma wrażenie, że znajduje się w całkiem innym miejscu, które wydaje się jej znajome. Od tego momentu Alicję zaczynają męczyć koszmary w których występuje jej siostra Lorina, a także miejsce przypominające więzienie. Jednak to nie koniec dziwnych zjawisk - powoli zaciera się pamięć Alicji, a inni bohaterowie zdają się coś ukrywać przed nią. Jednocześnie dziewczyna jest przez niektórych ostrzegana, aby nie zbliżała się do Jokera, chociaż jest to jedyna osoba, która może zmieniać pogodę w lokacjach, co jest bardzo ważne bo... A co ja wam będę zdradzać wszystkie tajemnice i zagadki :) Ten tom przynosi mnóstwo pytań i praktycznie żadnych odpowiedzi, a to co opisałam to jeszcze nie koniec - zwłaszcza końcówka trzeciego rozdziału wbiła mnie w krzesło i sprawiła, że nie mogę doczekać się tego co będzie dalej.

Na końcu tomiku znajdują się jeszcze dodatki - omake opowiadające o pierwszej miłości Alicji, facecie który wygląda tak jak Blood, 4-komy i cztery stronki z zapiskami oraz rysunkami Mamenosuke Fujimaru. Dodatkowo wydawnictwo Seven Seas dołożyło osiem stron z zapowiedzią innego tytułu - Crimson Empire (swoją drogą, gdybym jedynie przeczytała tę zapowiedź, to w życiu bym tego nie zamówiła) oraz pięć reklam.

Większość mang z uniwersum Alicji jest skoncentrowana na związku Alicji z którymś z bohaterów, a przy okazji jest jakaś fabuła. Tutaj jest na odwrót - główne skrzypce odgrywa fabuła, a wątku miłosnego praktycznie nie ma, chociaż są postacie, które są bardziej eksponowane (Blood, Peter), a niektóre są praktycznie pomijane (Pierce, Gowland, bliźniaki). Takie skonstruowanie mangi jest "powiewem świeżości", zwłaszcza, że fabuła gry, na podstawie której powstała manga, jest znacznie ciekawsza, niż w pozostałych częściach. Oczywiście w dalszych tomach oczekuję rozwinięcia także i wątku miłosnego, jednak oby to nie odbyło się kosztem ciekawej fabuły. Chciałabym także, żeby było więcej Ace'a, mojego ulubieńca, który może nie jest pomijany, ale raczej jest tym razem dość poboczną postacią. Niestety, nie można mieć wszystkiego.

Bohaterowie, tak samo jak relację między nimi i Alicją, nieco różnią sie od tych z krainy Serc i Koniczyny. Ace jest znacznie mniej mroczny niż wcześniej, Blood znacznie mniej denerwujący i nie przeszkadza mu już tak bardzo obecność Alicji, Pierce mieszka w Wesołym Miasteczku wraz z Borysem, Peter wciąż jest szaleńczo zakochany, ale wydaje się jakoś bardziej pasywny. Sama Alicja, która była bardzo zagubiona czy zdezorientowana w innych krainach, tutaj jest jakby bardziej stoicka i pogodzona z dziwnymi obyczajami.

Kiedy zaczynałam przygodę z uniwersum Alicji, myślałam, że nic nie przybije kreski Soumei Hoshino, odpowiadającej za Alicję w Krainie Serc, jednak już Bloody Twins udowodniło mi, jak bardzo się myliłam. Kreska Mamenosuke Fujimaru jest o wiele lepsza! Oczywiście nie jest wolna od błędów, niektóre rysunki bohaterów bywają dość siermiężne, ale im dalej tym lepiej. Jak dla mnie gorzej w jej wykonaniu wyglądają Peter i Vivaldi, jednak reszta jest jak z obrazka. Alice in Country of Joker: Circus and Liar's Game to jej najnowsza manga, więc siłą rzeczy, kreska jest o wiele lepsza, a błędów coraz mniej. Teł jest sporo, akurat tak w sam raz - nie jest biało, ale też nie jest to praca Kaoru Mori. Jedyną rzeczą, która mi się nie podoba w jej pracach, to kolorowe strony. A dokładnie technika kolorowania. Nie jestem znawczynią, ale wydaje mi się, że jest to robione komputerowo. Ale i tak wyglądają te strony o niebo lepiej, niż te Bisco Hatori, które ranią moje oczy.

Sam tomik jest formatu Alicji w Krainie Serc od StudiaJG, co nieco może dziwić, zważywszy na to, że wszystkie tomiki Alice in Country of Clover od Seven Seas były znacznie większe, jak mangi Hanami. Jednak okazuje się, że podobna różnica jest również między japońskimi tomikami.

Do japońskiej okładki przedstawiającej dwóch Jokerów i Alicję została dodana fioletowa obwódka. Jest to całkiem uzasadnione, gdyż okładki poprzednich tomów z krainy Koniczyny, mają bardzo podobne obwódki, tylko zielone (ale one są także w oryginałach). Zapewne dodana została ona, dla większej rozpoznawalności, no i pewnej jednolitości. Osobiście mi się bardziej podobała pierwsza wersja tej okładki z czerwoną obwódką. Na tylnej okładce mamy natomiast Blood'a i Elliot'a oraz krótkie streszczenie tomiku.

Niestety tomik nie ma obwoluty, ale jest to powszechna praktyka w USA. Na szczęście, rysunki które były pod japońską obwolutą znajdują się na końcu, wśród dodatków.

Tomik zaczyna się czterema kolorowymi stronami - niestety wydawnictwo popełniło spory błąd zamieniając kolejność pierwszej i ostatniej strony, co jest, jak dla mnie, dość szokujące - jak można coś takiego zrobić, zwłaszcza, że układ stron jest oryginalny, japoński? Sam tomik jest nieco grubszy niż inne amerykańskie Alicje, nie jestem pewna czy to wina ilości stron (brak jest numeracji, ale wydaje mi się, że tutaj jest ok. 190 str, a wcześniejsze miały ok. 170), czy nieco grubszego papieru. Druk jest, jak zawsze, na wysokim poziomie, typesetting wykonany bardzo dobrze, a czcionka jest dość standardowa, dokładnie ta sama jak w poprzednich Alicjach.

Onomatopeje, jak zawsze u Seven Seas, w większości pozostają w formie niezmienionej, wraz z angielskim tłumaczeniem. Nie jestem fanką tego rozwiązania, według mnie, wydawnictwa mogą zostawiać tylko te onomatopeje, przy których ingerowanie mogłabo zaburzać obrazki, a reszta powinna być podmieniana.

Zawsze ciężko jest mi oceniać tłumaczenie wydań obcojęzycznych, gdyż, no cóż, angielski nie jest moim ojczystym językiem i zawsze moja znajomość tego języka, nie wyłapie wszystkiego. Co nie znaczy, że nie widzę błędów - tym razem zauważyłam dwie literówki. Ogólnie czytało mi się bardzo dobrze, chociaż zdarzyło mi się zajrzeć do słownika. Za tłumaczenie odpowiada Angela Liu, która pracuje również przy koniczynkowych tomach - co jest bardzo chwalebne, bo nie ma nic gorszego niż zmiana tłumacza w środku serii, a wszystkie Alicje można traktować jako pewną całość, a nie kompletnie odrębne serie.

Chciałabym teraz porozważać, czy opłacało się wydać te 11 dolarów (cena okładkowa to 12,99) na ten tytuł? Jako wielka fanka tego uniwersum, uważam, że w moim wypadku było warto. Chociaż równocześnie uważam, że trochę przesadzili z ceną - znacznie większe tomiki koniczyny są tylko dolara droższe. Gdyby można było, poświęciłabym tego dolara, ale dostałabym superowy, większy tomik.

Czy poleciłabym komuś ten tytuł? Ciężko powiedzieć, osobiście uważam, że zapowiada się bardzo dobra seria, lepsza niż wszystkie inne kupione przeze mnie Alicje (Wonderful Wonder World, Bloody Twins, Cheshire Cat Waltz). Jednak cena jest dość wysoka, więc, chyba tylko dla zagorzałych fanów/fanek. Natomiast jeśli ktoś kupił tomiki Alice in Country of Clover i mu się podobają, to nie powinien być zawiedziony z tego tytułu. StudioJG chce za jakiś czas wydać coś alicjowego, więc można też poczekać - a nuż, będzie to właśnie cyrkowa seria? Ja czekać nie będę, zamówiłam już dwa następne tomy, które mają być w maju i dopiero w październiku ;(

Na koniec kilka zdjęć:


Jest to moja pierwsza recenzja od dłuższego czasu, więc trochę wyszłam z wprawy. Ale mam nadzieję, że jest ok. Następna recenzja gdzieś za około miesiąc ;>

4 komentarze:

  1. Nie musisz się martwić, ponieważ napisałaś to w bardzo przystępny sposób. ;)

    Ha! Zobaczyłam okładkę 5. tomu tego tytułu (na twoim, drugim blogu) i teraz nie mogę się doczekać aż zostanie wydana w Stanach. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :) Chociaż kto by tam czytał takie długie coś ;>

      Ach, byłam zaskoczona, że na okładce jest Ace - spodziewałam się, że kolejny raz będzie Blood albo Peter, a tu proszę. Czyżby jednak było więcej Ace'a w kolejnych tomach? Oby, oby ^.^ Ten tomik po angielsku będzie pewno dopiero w połowie przyszłego roku ;( Buu, na szczęście, na pocieszenie już w czerwcu Heart no Kishi ^.^

      Usuń
  2. Zawsze mogą przewinąć tekst i skończyć na zdjęciach, a potem ponownie spojrzeć na tekst. Nie trać nadziei. Czytelnictwo ponoć umiera, ale większość ludzi nie może się powstrzymać przed zapoznaniem się ze streszczeniami fabuły (napisałabym spojler, ale po ostatnich kłótniach o tłumaczenia tytułów, wolę nie używać języka gimbazy ;p)

    Hmm, też bym chciała, żeby Ace'a było więcej. Nawet w Heart no Kishi mało go jest, bo akurat w tym dodatku musieli dodać rozdziały Crimson Empire... jak to zobaczyłam w skanach, to myślałam, że zawyję z rozpaczy. :p

    A tom może wyjdzie wcześniej. Kilka serii im się kończy i nie licząc tych ładniej narysowanych, o których wspominałyśmy wcześniej, pozostaną takie, których nikt nie kupi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli by wprowadzili Kishi no Kokoroe za Cheshire Cat Waltz, to będą pewno tak robić, żeby był 1, max 2 tomy miesięcznie, więc się rozwlecze. Ale jak wydadzą Kishi to im wybaczę rozwlekanie Circus'a.

      Taak... też widziałam te rozdziały CE. Zbrodnia!

      Usuń