wtorek, 9 lipca 2013

[recenzja]Puella Magi Madoka Magica tom 1

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu mangi i anime z gatunku magical girls (mahou shoujo) były niezwykle popularne, także w Polsce. Mogliśmy zapoznać się z takimi tytułami w języku polskim jak m.in. Sally Czarodziejka, Czarodziejka z Księżyca, Tokyo Mew Mew, Magic Knight Rayearth, Card Captor Sakura, Kamikaze Kaito Jeanne czy Słodkie, słodkie czary. Jednak obecnie można powiedzieć, że moda na magical girls już się skończyła - więc czemu Waneko wydaje mangę gdzie na okładce widzimy cztery uśmiechnięte czarodziejki, a z tyłu słodkiego pluszaka?

Madoka Kaname jest zwykłą, nie wyróżniającą się z tłumu dziewczyną - ma kochającą rodzinę, grono dobrych przyjaciół, chodzi do gimnazjum, miewa w życiu gorsze i lepsze dni. Wszystko zmienia się, gdy spotyka Kyubeya - dziwne, kotopodobne stworzonko, które proponuje jej pewien układ: ono spełni jedno jej życzenie (jakie by ono nie było), a ona zacznie walczyć z wiedźmami jako... czarodziejka. Jednak czy naprawdę jest to takie proste? Jaką cenę trzeba zapłacić za zawarcie takiego kontraktu? I jaki związek z pojawieniem się Kyubeya ma tajemnicza dziewczyna, która przeniosła się do klasy Madoki?

Wszystko zaczyna się dość niewinnie. Madokę męczy dziwny, pokręcony sen w którym stoi na śroku ulicy, a wokół płoną budynki. Rozmawia z małym, słodkim stworzonkiem, a z oddali biegnie nieznajoma dziewczyna, wyraźnie próbująca coś powstrzymać. Ot sen, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, jak wiele innych śniących się każdemu z nas. Jakież musiało być jej zdumienie, gdy tego samego dnia do klasy przyszła nowa uczennica - Homura, która wygląda dokładnie jak nieznajoma z jej snu. Na dodatek ostrzegła ją, aby się nie "zmieniała", bo inaczej straci wszystko co kocha. I po tych zagadkowych słowach odchodzi, pozostawiając zdumioną Madokę samą sobie.

Ale to tylko preludium do dalszej części, tego bardzo intensywnego dnia dla Madoki i jednej z jej przyjaciółek - Sayaki. Dziewczyny po lekcjach udają się do sklepu muzycznego. Przesłuchując muzykę, główna bohaterka zaczyna słyszeć głos wzywający pomocy i rusza czym prędzej na pomoc. Okazuje się, że pomocy wzywało to samo dziwne, małe stworzonko ze snu, leżące teraz całe pokiereszowane na niebezpiecznym, zagrodzonym placu budowy, a osobą, która chce je skrzywdzić jest owa tajemnicza Homura. Na pomoc przybiega również Sayaka i dziewczynom udaje się uciec. Jednak to nie koniec ich kłopotów - nagle świat wokół nich zaczyna się osobliwie zmieniać i pojawiają się dziwaczne istoty będące połączeniem motyla i kulki z wąsami, atakujące nasze bohaterki. Na szczęście zjawia się kolejna tajemnicza czarodziejka imieniem Mami, która bez trudu pokonuje te magiczne stwory.

Mami okazuje się czarodziejką, która zawarła kontrakt z tym stworzonkiem uratowanym przez Madokę i Sayakę, które nazywa się Kyubey. Dziewczęta niespodziewanie dostają propozycję zawarcie tego samego kontraktu, co wiele lat temu Mami. Według niego, Kyubey spełnił jedno życzenie Mami, a ona w zamian walczy z wiedźmami - potworami, które mogą doprowadzić ludzi do śmierci. Jednak dziewczęta nie podejmują pochopnie żadnej decyzji - najpierw muszą dowiedzieć się więcej na ten temat.

Jak widać po tym dość długim wstępie, początek mangi Puella Magi Madoka Magica, zawiera mnóstwo elementów typowych dla gatunku magical girls. Jednak, już nawet tutaj, coś się nie zgadza - czemu Homura, wyglądająca na czarodziejkę, atakuje Kyubeya? Czyżby była tą "złą"? Ale przecież, jeśli by tak było, to by chciała skrzywdzić także Madokę. Zagłębiając sie dalej w mangę, widzimy coraz więcej niezbyt typowych dla magical girls rzeczy - czarodziejki walczące między sobą, ich samotność, walka z przeznaczeniem, śmierć, cena jaką muszą zapłacić za ich życzenia i nikt nawet tego nie zauważa, a tym bardziej nie docenia. Tutaj nie pokonuje się wrogów siłą przyjaźni i nadziei. Tutaj, jeśli spotkasz silniejszego od siebie wroga - przegrywasz i ma to swoje bardzo wysokie konsekwencje. Zwykłe nastolatki, biorą na swoje ramiona wielki ciężar i odpowiedzialność za życie setek ludzi. Puella Magi Madoka Magica to nie żadne słodkie shoujo, a mroczny seinen.

Główna bohaterka - Madoka to zwykła, miła, bezinteresowna, o dobrym sercu dziewczyna, która chce się ze wszystkimi przyjaźnić. Pragnie, aby jej życie miało głębszy sens - nie chce jedynie chodzić do szkoły, na zakupy, do kina, czy gdziekolwiek indziej. Chce pomagać ludziom i być dumną ze swoich działań. Jednak jak każdy człowiek, boi się, gdy zdaje sobie sprawę, że może kosztować ją to życie. Chociaż wplątuje się też i bezmyślnie w niebezpieczeństwo, jak wtedy gdy wbiega na budowę, aby ratować Kyubeya. Osobiście, postać Madoki wydała mi się nieco mdła, zbyt dobra, bez jakiejś "iskry". Znacznie bardziej interesujące wydały mi się pozostałe bohaterki. Wesoła, waleczna Sayaka, potrafiąca poświęcić się w imię ukochanego; tajemnicza, bezwzględna Homura, mająca swoje ukryte motywy, pragnąca aby inne dziewczyny uniknęły jej losu; wesoła, przyjazna, ale jakże samotna Mami, która skrywa bolesną przeszłość. O pozostałych postaciach - Hitomi i Kyoko dowiadujemy się nieco za mało, żeby można było je należycie ocenić. Tak samo, wbrew pozorom, o Kyubeyu. Niby jest jedną z centralnych postaci, ale nie wiemy o nim praktycznie nic - kim dokładnie jest, skąd pochodzi, jakie są jego motywy, czy działa na czyjeś zlecenie, a także, czy to jego prawdziwa postać.

Akcja mangi rozgrywa się w współczesnej Japonii w której istnieje magia. Zwykli ludzie nie widzą jej, jedynie odczuwają jej działania na sobie. Także czarodziejki są jakby niewidzialne dla mieszkańców Ziemi - gdy umierają, nikt tego nie zauważa, bo ciało pozostaje po drugiej strony "bariery". Skazane są na bolesną samotność, a mimo to, część z nich woli rywalizować i walczyć między sobą, zamiast się jednoczyć. Czy nagroda, którą otrzymują za zabicie wiedźmy jest naprawdę tego warta? Czytając Puella Magi Madoka Magica po głowie cały czas mi się tłukło pewne zdanie z amerykańskiego serialu Once Upon a Time - "All magic comes with a price". Tutaj też pasuje idealnie.

Zastanawia mnie jedno - skoro Kyubey może spełnić jedno, dowolne życzenie, to dlaczego dziewczyny nie zachcą, aby już nigdy więcej nie powstały żadne wiedźmy, albo żeby nie musiały walczyć, żeby ludzie byli bezpieczni, albo cokolwiek innego, co sprawiłoby, że świat będzie wolny od potworów. Naprawdę nie znalazła się jeszcze ani jedna tak bezinteresowna osoba? Madoka wydaje się takim typem - chociaż skoro jej marzeniem jest bronienie ludzi przed wiedźmami, to pewno nie będzie się pozbawiać tej możliwości. Natomiast znaczną zaletą fabularną jest to, że po przemianie czarodziejki są wciąż rozpoznawalne - w przecieństwie do bohaterek np. Czarodziejki z Księżyca, które chyba tak oślepiały swoim blaskiem, że nikt nie mógł dojrzeć ich wyglądu.

Odbiór tej mangi dla mnie, osoby która nie widziała animowanej wersji, jest zapewne zupełnie inny niż dla osób po seansie 12-odcinkowego anime. Nie jestem szczególną fanką japońskiej animacji - co może dziwić, skoro właśnie od niej zaczęłam swoją przygodę z japońską popkulturą. Gdy zaczęto pod koniec lat dziewięćdziesiątych wydawać mangi, z radością mola książkowego przerzuciłam się na papier. Oczywiście nie tracę całkiem kontaktu z tą częścią "bycia otaku", ale wolę zawsze przeczytać najpierw oryginał, a potem co najwyżej zerknąć na anime. Z Madoką postąpiłam podobnie, mimo że kolejność powstawania była inna. Dlatego nie jestem w stanie porównać mangi do anime i nie mogę wam powiedzieć, że brakuje mi muzyki, która, z tego co słyszałam, jest bardzo wychwalana. Jednak i tak czytając tomik czuje się pewne braki - przemiany, ataki, walki - to fragmenty, które w tego typu tytułach zazwyczaj znacznie lepiej ukazane są w anime, niż w mandze. Ponadto akcja gna do przodu, tak jakby chciano upchnać dużo materiału w określonej z góry ilości stron.

Kreska Hanokage sprawia, że bohaterki są bardzo dziewczęce, a jednocześnie nie jest zbyt "shoujowata". Postacie rysowane są całkiem poprawnie, chociaż zdarzają się słabsze rysunki. Akcja jest dobrze rozplanowana na stronach, nie ma problemu z rozpoznawaniem osób. Tła pojawiają się często, sporo użytych jest również rastrów - zwłaszcza do budowania nastroju, co się całkiem udaje, jednak niekiedy wydaje się być aż za bardzo ciemno. Rozczarowujące mogą być sceny walki i rysunki broni czarodziejek - te pierwsze są aż nazbyt krótkie i nie zawsze wiadomo, jak dokładnie przebiegają, a bronie są niezbyt szczegółowe i, co ważne dla fanów, nieco inne od tych z anime. W posłowiu, autor przyznaje się, że jest to jego pierwsza manga - szczerze mówiąc, to nie widać tego. Wielokrotnie widziałam debiutanckie tytuły stojące na dużo gorszym poziomie.

Manga zaskakuje swoją grubością - a dokładnie cieknością, gdyż ma tylko 146 stron. W pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś zapomniał wydrukować część stronnic, jednak sprawdziłam i okazuje się, że wszystkie trzy tomy tej serii są takie cienkie. Czy nie lepiej byłoby je połączyć i wydać w tylko dwóch tomach? W zamian za to, tom jest dużego, wygodnego formatu 135x195mm, jednego z największych na naszym rynku, który coraz częściej stosowany jest przez wydawnictwo Waneko. Posiada błyszczącą obwolutę na której można zobaczyć cztery główne czarodziejki, występujące w tym tomie. Wbrew pozorom, okładka nie jest wcale tak cukierkowata, tylko dość zgaszona. Niestety część tekstu znajdującego się pod tytułem wtopiła się we włosy Homura i stała się mało czytelna. Na tylnej okładce mamy rysunek Kyubeya, dość długi opis fabuły oraz w pierwszej chwili niezauważalne ograniczenie wiekowe. Niestety grzbiet, na którym także znajdziemy rysunek z Madoką, jest w moim egzemplarzu przesunięty milimetr w stronę tylnej okładki (ta przypadłość ostatnio mocno trapi naszych wydawców), jednak widziałam dzisiaj w Empiku egzemplarze z dobrze założoną obwolutą. Pod obwolutą można znaleźć zabawne biało-szare rysunki, których główną bohaterką jest Mami.

Pierwsze dwie strony są kolorowe - na pierwszej mamy dwie Madoki - w wersji "normalnej" i jako czarodziejki. Sam rysunek byłby udany, gdyby nie dziwne, dość groteskowe, położenie ust Madoki-uczennicy. Druga strona to spis treści, na białym tle. Papier zastosowany na następnych stronach jest biały, leciutko prześwitujący (stanowisko Waneko). Druk wyraźny, jednak jest coś co mnie trapi i nie wiem czy przypisać to drukarni czy przygotowaniu do druku - na niektórych stronach, (np. skrzypce na 76 str.) część rysunków, która jest bardzo ciemna, mam wrażenie, że aż za bardzo zlewa się z czarnym tłem. Tom łatwo się otwiera, marginesy są dobrze wymierzone. Jedyne zastrzeżenie mam do strony tytułowej pierwszego rozdziału, gdzie bardzo wyraźnie widać po broni Mami, że strony nie są równo ułożone. Numeracja stron pojawia się dość rzadko. Jeśli są ucięte kadry to tego tak bardzo nie widać, wyjątkiem jest 100 strona, na której wycięty, na spad, został kawałek onomatopei.

Czcionki zostały, według mnie, dobrze dobrane, chociaż ta główna w dymkach wydaje mi się ociupinkę za gruba, no i niekiedy jest ustawiona zbyt duża jej wielkość. Nie wiem też, czy potrzebny jest aż tak duży biały obrys tytułów rozdziałów. Typesetting w porządku, chociaż, jak zawsze, poprzesuwałabym sobie co nieco, żeby było totalnie idealnie równo. Onomatopeje w większości zostały wymazane, kilka trudniejszych zostało z polskimi odpowiednikami.

Tym razem za tłumaczenie odpowiedzialny był Jan Świderski. Podobnie jak Special A w jego wykonaniu, Madokę czyta się przyjemnie, (prawie) bez żadnych zgrzytów. "Starsza koleżanka" na stronie 41 - osobiście wyrzuciłabym słowa "starsza", gdyż jest zbędne i wątpię, by nastolatkowie tak mówili o swoich znajomych. A na 39 stronie brakuje mi czegoś między trzema ostatnimi dymkami (w obecnym stanie wygląda to tak: "Jestem teraz" | "w trzeciej klasie..." | "...zawarłam kontrakt z Kyubeyem i zostałam czarodziejką!"). Nie wiem na ile to zostało specjalnie zrobione - ale Hitomi niekiedy odzywa się mało młodzieżowo (nastolatki raczej do siebie nie mówią dzień dobry), ale może być to specjalny zabieg, podkreślający jej wychowanie.

W dzieciństwie, nie ma co tego ukrywać, byłam fanką Czarodziejki z Księżyca. Jakiś czas temu puszczali ją ponownie w telewizji i włączyłam na próbę pierwszy odcinek - niestety, nie mogłam na nim usiedzieć. Jednak wciąż dażę wielkim sentymentem ten tytuł. Może dlatego ciekawie było poczytać, po tylu latach, podobną wariację, tylko znacznie doroślejszą i poważniejszą (i bardziej odpowiednią do mojego obecnego wieku). Fani (fanatycy?) mogą trochę narzekać, a to broń nie taka, a to fryzura czy co innego. Pewno będąc na ich miejscu też bym trochę pomarudziła. Jednak czyż w przypadku adaptowania mangi na anime nie jest podobnie? Też często następują zmiany, mające na celu dostosowanie i uatrakcyjnienie fabuły, tak aby przyciągnąć widzów, zarówno tych mocno obeznanych w tematyce, jak i tych nowych. Sam mangaka pisze na końcu - "[...]będę szczęśliwy, jeśli potraktujecie to po prostu jako inną wersję Madoki".



Mangę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Waneko.

15 komentarzy:

  1. Co do życzeń czarodziejek to zwykle zwierały kontrakt z przymusu co zresztą jest pokazane w pierwszym tomi na przykładzie Mami, o reszczcie będzie później :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale akurat Sayaka i Madoka mają czas na zastanowienie się ;> I też przekonały się na własne oczy, do czego może doprowadzić walka z wiedźmami.

      Usuń
  2. Nie dałbym rady teraz tego przeczytać, może 10 lat temu, ale nie pewno nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śmieszny jest ten znaczek 16+ w mandze dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zgodziłabym się z tym do końca że jest to manga dla dzieci, nie dla małych

      Usuń
    2. W mandze jak i anime występuje śmierć i przemoc, stąd te 16+

      Usuń
  4. Nie chciałam zaczynać kolejnej serii, wygrały shouneny.
    Czy ja wiem, czy Madoka to manga dla dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, raczej nie jest ;)

      Usuń
    2. Czemu nie ? Cycki i przemoc wylewają się z kadr ? Z ciekawości obejrzałem 10 minut anime i te 10 minut polecił bym młodszym odbiorcom : ) (Nie wiem jak jest dalej, za bardzo kawaii jak dla mnie).

      Usuń
    3. Po nudnym początku (przypominającym klimatem tytuły dla dzieci), później będzie mrocznie. W skrócie: przemoc i krew.:p

      Usuń
    4. Cycki i przemoc to nie są wskaźniki dorosłości tytułu ;D

      Usuń
    5. W Polszy, jak widać są. :p Zresztą wystarczy spojrzeć na "różnorodność" wychodzących obecnie tytułów dla starszej grupy odbiorców i od razu zauważysz łączące je mianowniki. :p

      Usuń
  5. Według mnie powinnaś obejrzeć anime. Manga jest okej, jednak w anime akcji i pędzi tak szybko i lepiej przedstawiono większość rzeczy. A co do grzbietu, musiałaś mieć nieszczęście trafić na wadliwy egzemplarz, bo u mnie jest w porządku. Piszesz świetne recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki, staram się. Chociaż tak się zastanawiałam - czy nie są one trochę za długie? Nie wiem czy sie wszystkim chce czytać, jak widzą tyle tekstu.

      Co do anime, to planuje zerknąć, ale po tym jak przeczytam wszystkie trzy tomy :)

      Usuń
    2. Nie, jak dla mnie opisujesz szczegółowo to co ważne w recenzji. I dajesz zdjęcia >-<

      Usuń