sobota, 31 sierpnia 2013

[recenzja]Alice in the Country of Hearts: The Clockmaker's Story

Po wycieczce do Krainy Koniczyny oraz Krainy Jokera, wydawnictwo Seven Seas wraca do korzeni uniwersum Alicji - Krainy Serc. Chociaż gdyby tłumaczyć dosłownie japoński tytuł tej mangi, otrzymalibyśmy Alice in the Country of Anniversary. Jaka znowu rocznica - spytacie? Pierwsza gra w Krainie Serc powstała w 2007 roku, a w 2010 powstał jej remake, właśnie pod nazwą "rocznicową". Więc Seven Seas pewno, żeby nie mieszać ludziom w głowie, wydał tę mangę pod nieco zmienionym tytułem. Słyszałam, że trwają prace nad trzecią wersją tej gry, ale teraz jest pora na czytanie o czymś innym:

In the Country of Hearts, Alice has started developing feelings for the angsty Clockmaker. She can see past Julius's doom and gloom to the gentle soul inside. When the path back home starts opening at last, Alice wonders if she'll be able to leave Julius when the time comes. Will she give up her world for a man whi can barely voice his feelings? Love is timeless, but even in Wonderland the clock is always ticking.

Alicja zostaje ściągnięta przez białego królika do Krainy Serc. Ląduje w Wieży Zegarowej, gdzie Julius objaśnia jej zasady tego świata. Próbując znaleźć drogę do swojego domu, dziewczyna podąża za Peterem i trafia do Zamku Serc, gdzie zaczyna mieszkać. Zaprzyjaźnia się z "odgrywającymi role" i czeka na moment, aż fiolka napełni się miksturą, dzięki czemu wróci z powrotem do swojej siostry. Jej szczególną sympatię zdobył Zegarmistrz, którego lubi odwiedzać w pracy i ceni za to, że jest najbardziej normalnym i rozsądnym człowiekiem w krainie.

Ciągła atencja i natarczywość Petera powoduje, że Alicja postanawia uciec z Zamku Serc. Stwierdza, że najlepszym dla niej miejscem do zamieszkania będzie Wieża Zegarowa, która znajduje się na neutralnym terytorium. Jednak tu pojawiają się dwie przeszkody - Julius Monrey wraz ze swoim aspołecznym charakterem oraz brak miejsca. Wydawałoby się, że w takim dużym budynku będzie mnóstwo pokoi gotowych do zamieszkania, jednak okazuje się, że poza kuchnią i warsztatem, gdzie stoi jedyne łóżko (a jakże!), nie ma więcej "powierzchni do życia". Ale Alicja obdarzona jest skutecznym darem przekonywania i Zegarmistrz pozwala jej zostać.

Co było dalej można dość łatwo się domyśleć... a może i nie? Osobiście zupełnie nie brałam Juliusa pod uwagę jako kandydata na chłopaka/kochanka Alicji. Ten posępny pracoholik nigdy nie przejawiał żadnego zainteresowania główną bohaterką, a wręcz uważał ją za natręta, który przeszkadza mu w pracy. Zresztą traktuje tak wszystkich i to właśnie podoba się naszej heroinie - Zegarmistrz nie traktuje ją specjalnie jak przybysza, outsidera, a jak normalną osobę, taką jak wszyscy inni. Także inne przymioty Juliusa podobają się Alicji - np. jego poważne podejście do pracy, które charakteryzuje też bohaterkę, co było też sygnalizowane w innych spin-offach.

Jednak okazuje się, że Julius nie jest całkowicie oziębłym odludkiem. Po prostu swoje emocje chowa pod swym pancerzem. Próbuje chronić Alicję przed ciemną stroną tego świata, nie chce żeby wiedziała czym dokładnie są zegarki nad którymi pracuje, ani czym są "powidoki". A jego reakcje na widok głównej bohaterki w negliżu pokazują, że jest mężczyzną z krwi i kości oraz nie jest nieczuły na wdzięki Alicji. Po prostu wszelkie uczucia okazuje na swój własny, niekiedy niemiły, indywidualny sposób.

Co jeszcze znajdziemy w tomiku? Głównymi oponentami Juliusa są Peter i Boris, a Ace opiekuje się naszą parą i broni ich przed powyższymi rywalami. Praktycznie całkowicie ominięci są mafiozi, jedynie Blood wystąpił na, bodajże, dwóch rysunkach. A w fabule standardowe elementy Krainy Serc: zabawa w wesołym miasteczku, spotkanie z powidokami wraz ze zdobyciem wiedzy nt. zegarków, bal, napełnianie fiolki, decyzja czy zostać w krainie - razem zajmuje to około 130 stron jednego, długiego rozdziału. Dalej mamy 2 krótkie rozdziały z bohaterami Crimson Empire, koncentrujące się na Marshallu i Bryonie. Ten pierwszy narysowany jest kiepsko. Nie chodzi o kreskę (choć też nie stoi na najwyższym poziomie Mamenosuke Fujimaru), tylko o rozłożenie akcji na stronach. Początek niezbyt zrozumiały, zbyt mało widoczne są przejścia do flashbacków. Ostatni rozdział już lepszy. Mimo wszystko i tak bym wolałabym, aby tych historyjek nie było, tylko coś związanego z Alicją. Japończycy mają dziwne pomysły umieszczając coś takiego... Koniec to trzy strony bonusów Alicjowych, przykładowe strony mangi Kanokon i reklama innych mang Seven Seas.

Do tej pory Julius był bardzo mało eksploatowaną postacią uniwersum (chociaż i tak bardziej niż Gowland). Zwłaszcza, że nie pojawia się w Krainie Koniczyny. Dlatego ciekawie było przeczytać o nim trochę więcej. No właśnie - ciekawie i tyle. Krwawe bliźniaki też nie należały do moich faworytów, ale po przeczytaniu Bloody Twins, wskoczyli nieco wyżej w mojej klasyfikacji (bez przesady, oczywiście). Lektura The Clockmaker's Story nie sprawiła, że bardziej polubiłam Zegarmistrza, jedynie bardziej poznałam. Może dlatego, że generalnie nie lubię facetów z długimi włosami i kolczykami? Nie lubię też kawy i pracoholizmu.

Charakterów postaci nie muszę chyba opisywać? Każdy kto czytał Alicję w Krainie Serc od Studia JG powinien wiedzieć, że Julius to ponurak i samotnik, Peter to zakochany do szaleństwa, porywczy natręt, Borys - leniwy obibok, a Ace to wesoły, zagubiony podróżnik, mający też mroczną naturę. Nic się w tej sprawie nie zmieniło. Fabuła jest prosta, jest raczej tłem dla głównego dania - scen Alicja x Julius. Nic nowego się nie dowiadujemy o świecie czy regułach. Głębszych treści brak.

Alice in the Country of Hearts: The Clockmaker's Story to kolejna manga Mamenosuke Fujimaru, która wyszła w USA. Niedługo skończy się Cheshire Cat Waltz, pod koniec roku będzie Alice Love Fables: Toy Box, więc niedługo zostanie nam tylko Alice in the Country of Joker: Circus and Liar’s Game. Bardzo się cieszę, że dostaniemy cały komplet mang od tej mangaczki, gdyż bardzo podoba mi się jej styl rysowania. Tom z Zegarmistrzem nie różni się niczym praktycznie od innych tytułów jej autorstwa, a więc mamy miłą dla oka kreskę z niekiedy pojawiającymi się błędami, nie za dużą ilość teł, sporo rastrów, dobrze rozplanowaną akcję i bardzo dobre "gorące" sceny między bohaterami (wyjątkiem jest, jak już wspominałam, dodatek z Crimson Empire).

Tom jest dużego formatu, takiego jak większość Alicji od Seven Seas. Okładka jest błyszcząca, przedstawia dwójkę głównych bohaterów i czerwono-biały obrys wokół obrazka. Początkowa wersja tej okładki była w kolorze morskim, jednak wydawnictwo powróciło do tych samych kolorów co w wydaniu japońskim. Sama czerwień jest ciemniejsza niż w pliku, co według mnie sprawia lepsze wrażenie. Nie wiem czy zauważyliście, ale każda kraina ma swoje kolory: Serc - czerwień, Koniczyny - zieleń, Jokera - fiolet. Jest też jeszcze kwestia logotypu tytułu - kropka na literą "I" w słowie Alice ma w każdej Krainie inny wygląd: Serc - kapelusz, Koniczyny - serduszko, Jokera - koniczyna. Na grzbiecie mamy, a jakże, Juliusa (na razie im nie brakuje postaci na grzbiet, ale za jakiś czas się skończą i ciekawe co zrobią, będą sie powtarzać?). Na tylnej okładce mamy krótki komiks, rysunek z Juliusem, Alicją i Ace'm, oraz opis fabuły. Środek też dość standardowy, cztery kolorowe strony, będące komiksem, a nie stronami tytułowymi (niestety w tym tomie nieco prześwitują), przedstawienie bohaterów i fabuły. Dalej mamy już właściwy komiks.

Jakość wydania to całkowity standard - bardzo dobry druk, nieprześwitujący szary papier, świetny typesetting jednak pozostawiający część onomatopei, idealny margines wewnętrzny, brak spisu treści i numeracji stron. Tom otwiera się lekko, duży format sprawia, że można się delektować obrazkami. Błędów w tłumaczeniu nie znalazłam. Z defektów mojego egzemplarza mamy leciusieńko naderwaną okładkę (nawet tego nie widać, ale jest...) oraz coś dziwnego - część kartek jest o milimetr krótszych na dłuższym brzegu. Tak jakby do jednej składki użyli mniejszych kartek.

Moje wrażenia po lekturze tej mangi są letnie. Julius nie jest moim faworytem, co na pewno miało wpływ na mój odbiór. Jednak te jednotomówki są bardziej nastawione na podobanie się fankom tego, a nie innego bisha. Na szczęście Julius = dużo jego przyjaciela Ace'a. Zastanawiam się teraz czy w ogóle sięgać do przyszłorocznej nowości - Alice in the Country of Hearts: Love Labyrinth of Thorns, będącej też jednotomówką z Juliusem. Chociaż z tego co widzę w opisie, akcja rozgrywa się gdy jest już ona z Zegarmistrzem, a reszta chce ją odbić... Hm... Ach te ciężkie decyzje :D Kończę już pisać - recenzji miało nie być, potem miała być krótka, a wyszło jednak trochę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz