niedziela, 26 października 2014

[recenzja]Tasogare Otome X Amnesia: Niepamięć Panny Zmierzchu tom 1

Ze spraw bieżących - dziękuję wszystkim którzy odpowiedzieli na moje pytania w ankiecie, a tym którzy jeszcze tego nie zrobili - podaję linka do niej. Zapomniałam wcześniej napisać, że będzie ona trwała ok. tygodnia, a później w jakimś poście przeanalizujemy jej zawartość i postaram się wytłumaczyć z niektórych pytań.

Ze spraw recenzenckich - starałam się (naprawdę!) bardzo nie rozpisywać. A czy mi się udało, musicie sami sprawdzić ;)



Nowy uczeń Akademii Seikyou, Teiichi Niiya, może i był przygotowany na to, że w jego nowej szkole straszy, ale nie był gotowy na takiego ducha jak Yuuko! Dziewczyna nie pamięta jak i czemu zginęła i tylko jej nowy znajomy może jej pomóc odkryć prawdę o jej mrocznej przeszłości.

Szkoła. Instytucja do której każdy z nas uczęszczał. Chcąc, nie chcąc przechodząc po latach obok jej budynku, odzywa się nostalgia. Złe wydarzenie często zacierają się we wspomnieniach, pozostawiając młodzieńczą beztroskę. Nie wiem jak wy, ale ja chodziłam do szkół, których budynki były całkiem spore, mające niejeden zakamarek w których można było całkiem przyjemnie spędzać czas na przerwach. Choć nie były to takie instytucje, pełne opuszczonych, tajemniczych lokalizacji, jak prywatna Akademia Seikyou do której zaczął niedawno uczęszczać Teiichi. Kompleks ten łączy wiele budynków, starszych i nowszych, otoczonych lasem. Powstał sześćdziesiąt lat temu i przez ten czas realizowane były różne wizje, przebudowy, przenosiny, przez co niejedno miejsce zostało zapomniane, zapuszczone i jest teraz kompletnie nieużywane. Taki stan rzeczy powoduje iż ludzie zaczynają snuć różne domysły - jedno przypadkowe zdarzenie czy słowo, może z czasem przekształcić się w legendę, którą będą straszone kolejne pokolenia uczniów.

Jedną z takich opowieści krążących po murach tej akademii jest historia o starym lustrze w którym można zostać uwięzionym przez szkolnego ducha. Dziwnym przypadkiem, zagubiony w labiryncie korytarzy Teiichi trafia do starego, nieużywanego magazynku w którym wisi wielkie lustro. Mimo krążącej mu w głowie strasznej opowieści i złego przeczucia - przegląda się w nim i nagle słyszy wypowiadane damskim głosem swoje imię. Po chwili zupełnie znikąd przed jego oczami pojawia się śliczna dziewczyna w szkolnym mundurku. Nie dziwne więc, że chłopak przerażony z krzykiem upada. Jednak dość szybko się uspokaja - dziewczę nie wydaje się groźne, miło i uprzejmie proponuje mu wskazanie właściwej drogi. Ale nadal coś nie daje spokoju Teiichiemu - dość szybko okazuje się co - Yuuko Kanoe wyznaje mu iż jest duchem. Pierwszy odruch bohatera jest oczywisty - niedowierzanie. Potem przychodzi sprawdzenie prawdziwości jej słów w typowy, ecchiowy sposób - poprzez złapanie za (miękki) biust. Koniec końców, słowa tej starej-młodej zjawy okazują się prawdą.

Jednak w tym wszystkim tkwi haczyk - dziewczyna nie pamięta jak i kiedy zginęła. Mówi się, że szkoła została wybudowana na przeklętej ziemi. Aby przegnać klątwę złożono w ofierze jedną z uczennic, której ciało nadal znajduje się gdzieś na szkolnym terenie. Naszym bohaterom udaje się odnaleźć szczątki, jednak czy to na pewno Yuuko? Jak zginęła, dlaczego? Czy to był przypadek, który obrósł w legendę, czy może ktoś ją z zimną krwią skazał na śmierć? Odpowiedzi na te i inne pytanie, będą szukać członkowie Klubu badaczy zjawisk nadprzyrodzonych w osobach, oczywiście, naszego Teiichiego i jego ulubionego ducha. Jak się do tego zabiorą? Po Akademii Seiryou krążą legendy o siedmiu tajemnicach, jedną z nich była właśnie Yuuko. Nasi dzielni bohaterowie będą rozkładać na czynniki pierwsze pozostałe historie, przy okazji radząc sobie z innymi, bieżącymi tajemniczymi kryzysami.

Na cały tomik składa się one-shot pt. Dziewczęce serce i wieczorne niebo, będący wprowadzeniem do historii, pokazujący pierwsze spotkanie głównych postaci. Narysowany musiał być on nieco wcześniej niż reszta tomu, gdyż widać drobne różnice w kresce i koncepcji bohaterów (np. Teiichi nie nosi okularów). Dalej mamy trzy rozdziały, z czymże ich numeracja zaczyna się od zera. Maybe (mangaka, jeśli ktoś nie zna) oferuje nam pod koniec jeszcze cztery strony dodatku z mapą szkoły, rysunkiem pokoju klubowego oraz gazetką o plotkach i ploteczkach.

Teiichi Niiya to zwykły gimnazjalista ze zdolnością widzenia duchów. Zdaje się być poważny na swój wiek, odpowiedzialny, słowny, a równocześnie można nim manipulować, zwłaszcza jak się jest całkiem hojnie obdarzoną przez naturę dziewczyną. Mógłby wymigać się od całego tego paranormalnego klubu, jednak zostaje. Przejmuje się losem swoich szkolnych kolegów i koleżanek, mimo strasznej otoczki całej tej historii, odważnie stawia jej czoła (choć czasem trzeba go popchnąć). Jasnowłosy, niezbyt wysoki okularnik. Jego przeciwieństwem jest sporego wzrostu, ciemnowłosa Yuuko, posiadająca kolekcję szkolnych mundurków z różnych okresów. Pomimo wszystkiego co się wydarzyło, jest pogodnym, zadziornym, nieco bezwstydnym duchem, który nie raz drażni się z Teiichim. Łatwo się angażuje, jest czuła na punkcie swoich szczątków, a czasami tajemniczo się uśmiecha, jakby skrywała jeszcze niejedny sekret. Trzecią ważną postacią która pojawia się w tym tomie jest Momoe Okonogi, która w swej bezmyślności wykonuje ceremonię wywołania "ukrytego demona". Oczywiście źle się to dla niej kończy, przez co musi szukać pomocy w naszym ulubionym kółku badaczy zjawisk nadprzyrodzonych. No i już tam w sumie zostaje, bo jak widać interesują ją takie tematy. Ciekawska jest, jednak równocześnie dość płaczliwa i tchórzliwa. Miła, grzeczna, nie widzi duchów - nie została dopuszczona do tajemnicy Yuuko, którą zna jako wiecznie nieobecną przewodniczącą klubu.

Siedem tajemnic w japońskiej szkole to temat, od czasu do czasu, spotykany w mangach. Z polskich wydań można go znaleźć chociażby w Kindaichim. Jednak w Tasogare Otome X Amnesia to cały motyw, na którym zbudowana jest manga, a przynajmniej na to się zapowiada. Chociaż tak się zastanawiam, czy to aby na pewno wystarczająca ilość materiału na wypełnienie dziesięciu tomów? Przy tytułach w których mamy jakąś zagadkę, dobrze jest, aby fabuła szła sprawnie, bez fillerów, przeciągania, bo po jakimś czasie można rzucić całość, nie mając już ochoty dowiadywać się rozwiązania. No i ta szkoła, dziwna jakaś. Sześćdziesiąt lat to nie dużo, sama do takiej chodziłam. Czemu jest takim magnesem na zjawiska nadnaturalne? Ile może być tajemniczych historii w jednym kompleksie budynków?

Mangace udało się za pomocą kreski odpowiednio zbudować nastrój horroru z tajemnicą w tle. Pojawia się dużo czerni w kontraście z bielą, tajemnicze cienie, wnętrza szkoły rzeczywiście nie wyglądają na najnowsze. Na przemian mamy rastry, puste kadry, całkiem szczegółowe tła. Mimika twarzy bohaterów oddaje wiele emocji. Niestety autor ma problemy z rysowaniem ciał. Zaburzone są ich proporcje, zwłaszcza w okolicach nóg, ud i brzucha. Postacie nie są wychudzone, w odpowiednich miejscach nieco zaokrąglone, choć czasami Yuuko wydaje się zbyt "mocno zbudowana". Jak już gdzieś u góry wspomniałam - pierwsza "część" mangi nieco odstaje kreską od reszty, jednak nie jest to aż tak widoczne. Przejścia między kadrami są w pełni zrozumiałe.

Manga została wydana w ostatnio najczęściej proponowanym przez Waneko formacie, a więc 123x176mm. Tom oczywiście posiada obwolutę - matową. Na okładce widzimy naszą duszkową bohaterkę w dość dziwnej, wykręconej pozie. Próbowałam ją wykonać, aby sprawdzić czy jest naturalna - niestety moja prawa noga nie chciała pozostać taka wyprostowana. Sam rysunek jest dość ciemny, bardzo klimatyczny. Niezbyt spodobały mi się te czarne paski po bokach - może bez nich byłoby lepiej? Całości dopełnia logo tytułu, które ma nieco przypominać japoński oryginał - wyszło ono, jak dla mnie, średnio ładnie. Chodzi mi o, oczywiście, fioletowe prostokąciki. Dziwny w nim jest też "śnieg" - białe kropeczki, które początkowo myślałam, że są błędem drukarni, ale okazuje się, że tak miało być. Grzbiet jest czerwony z biało-czarnymi napisami. Ładnie tu się komponuje logo Waneko, akurat w tej samej kolorystyce. Tylna okładka to kolejny obrazek Yuuko w klimatycznych kolorach. Na dokładkę mamy podtytuł, kod kreskowy, ISBNy, ograniczenie wiekowe (16+), cenę i logo wydawnictwa. Skrzydełka są czarne, na prawym dodatkowo mamy słowo od tłumacza i rysunek przedstawiający mangakę i scenarzystę. Pod obwolutą (która jest milimetr za krótka) znajdziemy biało-fioletowy tomik, z przodu główna bohaterka zachęca nas do klapnięcia jej na kolanach, z tyłu znów nasza duszka w tej samej pozie co na obwolucie, jednak tym razem ubrana jest jak japoński demon.

Środek wita nas dwoma kolorowymi stronami, na jednej ponownie nasza Yuuko, na drugiej członkowie klubu Badaczy w swoim pokoju. Tomik otwiera się bardzo łatwo, a to ważne, gdyż wewnętrzne marginesy są dość małe, a czasami ich nie ma. Kartki są bielutkie, niestety przebijające tam gdzie mamy puste tła/strony. Do druku można mieć kilka zastrzeżeń - w moim egzemplarzu na stronie tytułowej oraz na wielu innych pojawiły się randomowe kółeczka, kropeczki, kreseczki (w dość małym natężeniu, ale wciąż). Znajdziemy także niewielką liczbę "zszarzałych" stron np. 124-125. Ponadto całość jest dość ciemna, przez co mam wrażenie, że szczegóły np. na ubraniach zlewają się ze sobą. Numeracja stron pojawia się dość sporadycznie (im dalej, tym jej więcej). Jeśli manga miała ucinane kadry - to na tyle, że nie widać tego podczas normalnego czytania.

Jeśli czytacie Silver Spoon, to w Tasogare odnajdziecie tę samą czcionkę dialogową - dynamiczną, jakby lekko pochyloną. Ta "myślowa" jest bardziej prosta, pogrubiona, "rozdziałowa" jest "straszna", jednak nie w jakiś nachalny sposób. Gdzieniegdzie w tomiku pojawia się też czcionka maszynowa, której zazwyczaj nie lubię, jednak tu jakoś tak dziwnie pasuje. Niestety parę razy zdarzyło się, że teksty wychodziły poza dymki/kwadraciki np. na 130 stronie. Prawie wszystkie onomatopeje zostały wyczyszczone i zamienione na polskie odpowiedniki. Japoński znaczek znajdziemy także na rysunku nagrobka.

Ostatnio co rusz w mangach Waneko widzę duety tłumaczy, jednego/jedną weterana/weterankę i drugie, najczęściej nowe (albo prawie nowe) nazwisko. W recenzowanym tomiku jest podobnie - za przekład odpowiedzialna była Magdalena Malinowska oraz Justyna Żurawska. Czytało się całość przyjemnie z kilkoma zastrzeżeniami. Mamy np. dziwną "automatyczną windę zemsty" (str. 103) czy "przearanżować" (str. 96) - co złego jest w zmianie wystroju? Czasem zmieniła bym nieco szyk zdania, czy troszkę wygładziła wypowiedź. Postaciom, na szczęście, nie jest wpychany na siłę młodzieżowy slang, od czasu do czasu zdarzy się coś, ale brzmi to całkiem naturalnie. Zauważyłam jedną literówkę, błędów ortograficznych zero.

Nie jestem i nigdy nie byłam docelowym czytelnikiem ecchi, moja wiedza odnośnie tego gatunku jest bardzo skromna. Ciężko mi więc stwierdzić jak bardzo ecchiowe jest to ecchi. Wydaje mi się, że mało. Było rysunki w którym Yuuko pokazała majtki czy rowek między piersiami - głównie na początku. Jednak, może tylko ze dwa razy, było to bardzo nachalne i kompletnie niepotrzebne. Oczywiście nie obyło się bez przypadkowego złapania za biust Yuuko. Ciekawe, czy gdyby autor Tasogare był dziewczyną, to by tak samo zareagował na takie macanko przez nieznajomego?



Mangę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Waneko.


4 komentarze:

  1. Ooo, noice, akurat wczoraj jakiś anonek na 4chanie w threadzie o Yuuko mnie przekonywał, że dobre mango i ładnie wydane i warto :3 No ale Twoje zdanie liczy się dla mnie bardziej niż anona z fourchina~
    Widziałam tylko pierwszy odcinek anime, który był śliczny i fantastycznie wyreżyserowany, No i Yuuko, Yuuko jest śliczna.
    OMG, powtarzanie pozy z okładki, jak Ty się dla nas poświęcasz ;_;
    Okej, czyli nie jest tak idealnie jak tamten anonek przedstawiał, ale nadal bardzo dobrze i obiecująco. Kupuję więc przy następnej wyprawie komiksowej :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kupuje. Ecchi to nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej serii jest bardzo mało ecchi.

      Usuń
    2. Przeczytałam od koleżanki, masz racje ecchi jest mało :)

      Usuń