poniedziałek, 22 grudnia 2014

[recenzja]Czerwona Nić Przeznaczenia. Legenda o ośmiu Psach Satomi

Nie wiem jak wy, ale ja preferuje tradycyjne Święta w których moja rola ogranicza się do lepienia pierogów (wraz z podjadaniem nadzianki) oraz ubierania choinki. Jeszcze barszczyk z uszkami, karp, gołąbki, śnieg (którego oczywiście znów nie będzie w tym roku) i jestem happy.

Z góry przepraszam wszystkie osoby które będą czytały ten tekst w innym okresie niż przedświątecznej gorączki. Nie chciało mi się myśleć nad bardziej uniwersalnym wstępem.

A teraz przenieśmy się do XVI-wiecznej Japonii:

Po śmierci ojca w ręce Shinano trafia niezwykły, magiczny miecz. Musi go chronić za wszelką cenę. Ukrywając swą prawdziwą tożsamość, wyrusza w podróż z grupą ośmiu wojowników. Podczas walki musi zdecydować, co jest dla niej ważniejsze - miecz Murasamemaru czy rodzące się uczucie do jednego z przyjaciół?

Czerwona Nić Przeznaczenia. Legenda o ośmiu Psach Satomi to druga, po Alicji w Krainie Serc, manga na podstawie gry firmy QuinRose, która wyszła w Polsce. O ile tamta była oparta na powieści Carolla Lewisa Alicja w Krainie Czarów, tym razem inspiracją była dziewiętnastowieczna japońska powieść Nansou Satomi Hakkenden (która ma ponad 100 tomów). Opowiada ona o ośmiu psich samurajach - Hakkenshi.

Główną bohaterką tego tytułu jest Shinano - młoda dziewczyna, która była wychowywana jak chłopak w pewnej japońskiej wiosce. Jej najbliższymi przyjaciółmi byli Hamaji - adoptowany syn najpotężniejszej rodziny oraz ich służący Sosuke. Czas upływał im szczęśliwie, jednak pewnego dnia zdarzyła się tragedia - w pewnym splocie wydarzeń zginął ukochany pies bohaterki, a jej ojciec popełnił samobójstwo, przedtem powierzając córce magiczny miecz Murasamemaru. Ponadto na ciele dziewczyny pojawia się tajemnicze znamię w kształcie piwonii i znakiem "posłuszeństwo". Okazuje się, że takie same (ale z innym znakiem) ma Sosuke, który przyłącza się do Shinano w jej podróży, mającej na celu powierzenie podarowanego jej oręża w dobre ręce.

W czasie wyprawy okazuje się, że te tajemnicze znamiona to znaki rozpoznawcze Hakkenshi, na których natykają się nasi bohaterowie. Akcja mangi rozpoczyna się w momencie, gdy już zebrało się ich kilkoro (choć nie wszyscy) i właśnie uciekają przed rządem Kanto. Grupa rozdziela się i nasza heroina ląduje w podgrupie z Dosetsu. To czarodziej-przestępca, który zawsze wykorzystywał swoje ogniste moce, aby oszukiwać ludzi i zarabiać pieniądze. Samotnik, samolub, który nie wierzy w samurajskie braterstwo Hakkenshi, a jego największym pragnieniem jest zemsta na zabójcy jego pana oraz ojca. Ostatecznie wplątuje w tę misję zarówno główną bohaterkę, jak i pozostałych psich wojowników.

Shinano i Dosetsu razem przemierzają knieje, ścierają się zarówno z wrogimi siłami, jak i sobą na słowa. Chłopak w mnisim ubraniu nie ma dobrego zdania o słabych wojownikach, do których zalicza również swoją towarzyszkę podróży. Dziewczyna mimo wszystko pragnie walczyć, bronić swoich towarzyszy. Może i jest słabsza fizycznie od mężczyzn, jednak jej duch walki i magiczny miecz robią z niej groźnego przeciwnika. W międzyczasie Dosetsu odkrywa prawdziwą płeć głównej bohaterki (udawała faceta do tej pory) i od tej pory ich stosunki nieco sie zmieniają. Początkowo mnich drażni się z naszą chłopczycą, która już wcześniej nie była obojętna na jego urok, jednak z czasem...~~ Tymczasem dwójka bohaterów przybywa do pensjonatu, gdzie spotykają się z pozostałymi przyjaciółmi - teraz w powiększonym składzie o kolejne nowe "nabytki". Razem udadzą się na misję, spełniającą marzenie głównego amanta.

Tym, czego brakowało mi w tym tomiku, to strony z przedstawieniem wszystkich postaci z gry. Można taką spotkać w Alicjach czy w Crimson Empire (to też manga na podstawie gry QuinRose), które mam na swoich półkach. Jednak najprawdopodobniej jest to specyfika mang wydawanych pierwotnie w Japonii przez Ichijinshę (Czerwona Nić Przeznaczenia jest Ohzory). Teoretycznie nie jest to potrzebne - naprawdę mało występują pozostali bohaterowie, ale chociażby z czystej ciekawości bym poczytała o innych.

O dwójce głównych głównych bohaterów już trochę napisałam. Shinano - młoda chłopczyca, której matka wierzyła, że stanie się ona silną osobą, jeśli będzie wychowywana w męskim stroju. Honorowa córka samuraja, pragnąca chronić swoich najbliższych. Nienawidzi krwi i zabijania. Chce oddać miecz komuś, kto bardziej na niego zasługuje - jednak ten magiczny przedmiot wybrał właśnie ją. Pomimo tego całego męskiego przebrania, zachowania, wychowania - wciąż jest dziewczyną, która może czuć się niepewnie, reaguje na męskie zaloty, płacze, zakochuje się. Dosetsu, zawsze radzący sobie sam, ogarnięty pragnieniem zemsty, nie przebiera w słowach, nie zważa na to iż może kogoś skrzywdzić. Najważniejszy jest on i to co on by chciał. Jednak pod wpływem głównej bohaterki zaczyna powoli się zmieniać - otwierać na innych, polegać na nich. Z pozostałych Hakkenshi możemy wymienić, oczywiście, Sosetsu, przyjaciela z dzieciństwa głównej heroiny, który jako jedyny (na początku) wie, że Shinano to dziewczyna. Ta dwójka jest bardzo związana ze sobą, co wywołuje zazdrość Dosetsu. Mamy także Hachiego, małego, wesołego kurdupla, który niezwykle mi przypominał Honey'a z Ourana, Gempachiego, Kobungo, Daikaku i Keno (kobieta, która pragnie zabić tę samą osobę co Dosetsu). Wszystkich ich łączy fakt iż ich nazwiska zawierają słowo "inu" (czyli pies).

Czytając, oceniając mangę na podstawie visual novel, należy zadać sobie pytanie - czy była ona zrozumiała dla osoby nieznającej gry. Przyznam się, że nigdy nie grałam w żadne otome (wciąż!), choć chętnie bym sięgnęła po alicjowe. Na temat Satomi Hakkenden znalazłam bardzo niewiele informacji, więc przystępowałam do lektury "na czysto". Zdarzyło mi się już kiedyś czytać mangę, której w ogóle nie wiedziałam o co chodzi, bo nie znałam pierwowzoru. Tutaj nie mamy takiej sytuacji - choć, oczywiście, nie wszystko jest w 100% zrozumiałe, wyjaśnione, wyjawione. Na przykład nie zostało nic wspomniane o tym co zrobił Hamaji, zanim Shinano i Sosuke opuścili wioskę. Nie wiadomo kim jest ten tajemniczy ciemnowłosy mężczyzna, który kilka razy nam mignął. Dlaczego Hachi nazywa wciąż główną bohaterkę księżniczką? Czemu Shinano nie przyznała się swym przyjaciołom, że jest kobietą? Na pewno znajomość gry dałaby nam większą radość z lektury.

Anyo Nekono, podobnie jak większość mangaczek rysujących adaptacje gier firmy QuinRose, nie ma za dużego dorobku komiksowego. A przynajmniej jeśli chodzi o wydane, samodzielne tomiki - wszystko wskazuje, że Czerwona Nić Przeznaczenia była jej pierwszym. Patrząc na jej rysunki raczej wątpię by to był jej debiut. Ale oczywiście widać, że autorkę czeka jeszcze trochę pracy - w niektórych miejscach nieco się gubiłam, gdyż narracja dość niewprawnie przeskakuje pomiędzy podobnymi wydarzeniami, Dosetsu czasem wyglądał dziwnie i musiałam się zastanawiać czy to aby na pewno on. Z walkami jest taki problem, że na początku mamy sytuację iż autorka pominęła scenę bitwy, przeskakując lekko w czasie, tak jakby się bała ją narysować. Jednak w dalszej części tomu mamy już wyrysowane starcie z wrogiem i jest ono nie najgorsze. Mężczyźni są odpowiednio przystojnymi bishounenami, Shinano jest nieco męską dziewczyną, niestety Keno, która podobno jest bardzo piękną tancerką - nie wygląda na taką. Tła to miszmasz białego, rastrów i średnio szczegółowych rysunków. Zastanowiła mnie jeszcze strona 126 - a dokładnie dziwny sposób w jaki Shinano trzyma miecz. Czy aby na pewno to jest poprawnie wyrysowane?

Tomik został wydany w standardowym formacie wydawnictwa Taiga, a więc 130x182mm. Posiada też oczywiście kolorową obwolutę. Na froncie widzimy dwójkę głównych bohaterów w pozach "bojowych". Dosetsu w dość dziwnej, ale chyba nie niemożliwej do wykonania. W lewym górnym rogu mamy wypisanych autorów (imię i nazwisko mangaczki w szyku japońskim), a na dole przydługi tytuł. Niestety niezbyt mi się spodobały te napisy - po pierwsze czcionka przypominająca gotyk, po drugie słowa Czerwona Nić w kolorze czerwonym z żółtą obwódką wyglądają źle (zarówno pod względem kolorystyki, jak i tego, że reszta jest inna). Grzbiet mamy koloru czarnego, na górze znajdziemy logo, potem tytuł (czerwono-biały), mały obrazek z Shinano oraz na końcu autorów. Niestety okazuje się, że rysunek jest mniejszy niż ten w Egzorcyzmach Marii - niby to zupełnie osobne tytuły, ale liczyłam na jakąś lekką unifikację ich jednotomówek ze strony Taigi. Ponadto w moim egzemplarzu jest milimetrowe przesunięcie grzbietu w prawo. Tył to obrazek przedstawiający Sosetsu i Hachiego na tle różowych kwiatów, krótki opis fabuły, kod kreskowy, isbn, cena i małe logo wydawnictwa. Skrzydełka (całkiem spore) są czarne z żółtymi falo-dymami (nie wiem co to dokładnie może być), na lewym dodatkowo mamy logo QuinRose. Pod obwolutą znajdziemy czarno-biały przedruk frontu, grzbietu (choć bez rysunku Shinano), a tył tomiku to dokończenie obrazka z przodu.

Środek wita nas czterema, lekko śliskimi, kolorowymi stronami komiksu - co ciekawe na pierwszej zamieszczony jest rysunek, który albo bardzo przypomina, albo jest starą, historyczną japońską ryciną. Dalej mamy już zwykły biały papier, nieco przebijający, początkowo lekko falujący (potem się wszystko wyprostowało). Tom otwiera się lekko, marginesy wewnętrzne są dobrze skrojone. Numeracji stron praktycznie nie ma (spisu treści też nie). Nie wiem jak w innych egzemplarzach, ale w moim można odnaleźć coś bardzo mnie irytującego - na niektórych stronach na dole mamy mały biały pasek, tak jakby drukarnia źle włożyła papier i komiks wydrukował się wyżej niż powinien. Ucięte kadry też znajdziemy.

Po średniej czcionce użytej w Egzorcyzmach Marii wydawnictwo Taiga wraca na bezpieczniejszy tor wraz z najbardziej standardowym fontem używanym w mniej lub bardziej legalnych wersjach mang (oczywiście, nie pamiętam nazwy). Także pozostałe - "nie-dialogowe" są dobrze znane, przynajmniej mi. Nie zauważyłam żadnej pozostawionej w oryginale onomatopei, za to niektóre teksty dobrze by było nieco poprzesuwać w dymkach, czy nieco zmniejszyć przypisy. W jednym miejscu zabrakło spacji (54 str.).

Za tłumaczenie Czerwonej Nici Przeznaczenia był odpowiedzialny duet Zofia Turakiewicz i Magdalena Rokita. Czytając tomik miałam nieodparte wrażenie, że przekład jest poprawny, ale... jakiś nieco drętwy. Zdarzyły się jakby stylizowane wypowiedzi, czy słowa, które jakoś nie pasowały do całości (np. str 76 - pokraczne). Ponadto niektóre zdania bym skróciła poprzez rozbicie ich na dwa. Zauważyłam też błąd w imieniu psa Shinano - pojawiają się dwie wersje: Yashiro i Yoshiro. Osobiście jestem ciekawa czy tłumaczki grały w grę na podstawie której jest ten tytuł. Dobrze by było.

Przygody Shinano to trzecia jednotomówka, którą uraczyła nas Taiga. Szczerze mówiąc, to była ona najlepsza z dotychczasowych. Jednak sama w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, ot taka całkiem przyjemna lektura, nieco wyrwana z większej całości. Ciekawa jestem jak się sprzeda - nie ukrywam, że miło by było (zwłaszcza dla mojego portfela), gdyby wydawnictwo poszło za ciosem i wydało także alicjowe jednotomówki od Ohzory. I będę to powtarzać aż ulegną i to zrobią :)

8 komentarzy:

  1. Dziękuję Ci bardzo za tę obszerną recenzję. Dzięki temu nie muszę czekać do przyszłego roku, aż pojadę na konwent i przekartkuję przed kupieniem tę mangę. Po prostu już dziś odfajkuję sobie ten tytuł jako zbędny w mojej kolekcji.

    Mysz.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja juz mam te mange zaj***sta :D
    Polecam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie ta manga mnie nie rusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz zalerzy jaki ma gust do roznych gatunkow :D

      Usuń
    2. Zależy też od wieku odbiorcy :) Haremy, nie dziękuje :)

      Usuń
  4. Zaczęłam ją czytać w pracy i kompletnie mnie nie chwyciła. Jednak haremy to zdecydowanie nie mój gatunek :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, teoretycznie to harem, jednak w praktyce Dosetsu nie ma żadnych realnych przeciwników :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie przeczytałam tę mangę. Ma bardzo ładniutką kreskę (szczególnie kolorowe rysunki wyglądają ślicznie). Fabuła, hmm... Jako kilkutomowa seria mogłaby być bardzo fajna i przyjemna, jako jednotomówka sprawdziła się tak sobie. Jestem ciekawa, czy zostaną narysowane jeszcze inne mangi z tej gry. Chętnie bym jeszcze jakąś przeczytała.

    OdpowiedzUsuń