niedziela, 29 marca 2015

[recenzja]Time Killers

Ta recenzja od początku miała pecha. Na drodze do jej powstania stanęły różne przeszkody - choroby i tym podobne. Ale jest, oto jest. Fanfary. Swoją drogą to pierwszy raz mi się zdarzyło dostać powtórne awizo na już odebraną paczkę...

Ze spraw recenzenckich - mam do napisania zaległy tekst o My Neighbor Seki i moje pytanie brzmi - czy ktoś jest nim w ogóle zainteresowany? Już tyle czasu minęło od premiery, ze względu teraz na święta nie będę miała czasu i się zastanawiam czy po prostu nie pominąć tej mangi...


A teraz czas na Zabijacza czasu...

Na Monakę, dziewczynę pochodzącą z rodu mistrzów sztuki układania kwiatów, czyha demon. W rezydencji Miyamauguisu pojawia się nagle tajemniczy egzorcysta! Jaką skrywa tajemnicę? W tym tomiku znajdziecie między innymi historię "Co zdarzyło się w rezydencji Miyamauguisu", która zapoczątkowała serię "Ao no Exorcist", a także debiutanckie dzieło Kazue Kato "Ja i królik".

Time Killers to kolejny przedstawiciel cyklu wydawania sprawdzonych autorów, który już wcześniej zagościli nad Wisłą. Od premiery Ao no Exorcist od Kazue Kato minął już kawałek czasu - półtorej roku i z tego co słyszałam, sprzedaje się nieźle. Dlatego nie dziwne, że wydawnictwo Waneko zdecydowało się wydać tę jednotomówkę, zawierającą wcześniejsze prace mangaczki. Dziwić może za to fakt iż opublikowano ją jako "zwykłą", pojedynczą mangę, a nie w serii "Jednotomówki Waneko". Z tego co pamiętam - zaważyły na tym koszta, gdyż tomik jest ten nieco inny niż standardowe. Ale o tym w części poświęconej wydaniu. Sama manga to zbiór jedenastu one-shotów o różnej długości - począwszy od jednej strony(!!), skończywszy na niecałych pięćdziesięciu.

Ja i królik to debiutancka historia tej obecnie ponad trzydziestoletniej artystki. Narysowała ją ponad dziesięć lat temu i wygrała dzięki niej nagrodę Tezuki czasopisma "Jump". Opowiada o nastoletnim Shurim, płatnym mordercy do którego jak rzep psiego ogona przyczepia się nowy, irytujący kolega z klasy, który chce zostać lekarzem. Według mnie zawiera ona za dużo skrótów (m.in. główny bohater za szybko spełnił prośbę swego ojca) i z pewnymi zmianami, mogłaby przekształcić się w dłuższą, ciekawszą opowieść. Nie tasiemiec, ale jeden tomik mógłby z tego wyjść.

Pomidor to opowieść o Sasuke (który mi strasznie przypomina Naruto) i Usakichim, którzy przybywają do pewnej babuni, która zleciła ich firmie ochronę jej pola pomidorów. Jako ostatnia przedstawicielka klanu czerwonowłosych królików chce do końca życia bronić swojego, ciężko zbudowanego, dziedzictwa. Zmierzą się z pewnymi zbirami i swoją tożsamością (a przynajmniej niektórzy).

Wojownik z czerwonej ziemi - kilkustronnicowa historia w pełnym kolorze o indianinie, dla którego walka i honor były najwyższymi priorytetami.

Usa Boy - mały Usa Boy z rodziny superbohaterów zostaje sam w domu. Co zrobi ten zapłakany chłopiec gdy zobaczy złowrogi cień?

Ubierz królewnę - jednostronnicowa historyjka o... królewnie która jest zmęczona przebieraniem.

Zbłąkana gwiazda - Miyake, młody ulicznik wychowujący dziecko, będzie musiał zweryfikować swoje dotychczasowe życie. Przewidywalny koniec, jednak całość ma swój urok.

Nirai - pewien rozbitek zaczyna nagle tonąć i już pogodził się z nieuchronną śmiercią, gdy nagle coś pojawia się koło niego.

Pan i sługa - młody mężczyzna w Nowy Rok słyszy głos swojej miski do ryżu, która nagle po 15 latach użytkowania zyskała magiczną moc spełniania życzeń. Jak skończy się ta zabawa w życzenia? Niezbyt to to oryginalne, przewidywalne do bólu, jednak... kto by nie chciał spotkać na swojej drodze złotej rybki? Czy umielibyśmy sobie poradzić w tej sytuacji?

Modlitwa dziewicy to krótki, niemy one-shot o młodej dziewczynie mieszkającej samotnie gdzieś daleko na mroźnej północy, która porzuca swe domostwo.

Gwiezdny maniak - Yoshio Fujiko, świeżo upieczony licealista nie chce ponownie popełnić tego samego błędu i ukrywa przed nowymi kolegami swoją fascynację astronomią. Jednak na przeszkodzie staną mu zarówno koleżanka z klasy, jak i... kosmici.

Co zdarzyło się w rezydencji Miyamauguisu - one-shot będący wczesna wersją Ao no Exorcist. Na Monakę, spadkobierczynię rodu Miyamauguisu czyha demon, ukrywający się gdzieś w jej rezydencji. Uratować może ją pewien egzorcysta, który nagle wpada do jej domu. Jak się okazuje, jego właśnie obecność nie jest przypadkowa i wiąże się z pewnymi wydarzeniami z przeszłości.

O ile Na dzień przed ślubem przedstawiało inne, ale w pewnym względzie podobne historie - tak tutaj mamy do czynienia z o wiele większym rozrzutem tematycznym, choć nacisk położono bardziej na fantasy/supernatural. Fabuła większości one-shotów nie jest zbyt oryginalna - podobne opowieści widzieliśmy już nie raz. Autorka nieco eksperymentuje w stylu rysowania czy narracji. Ciężko pisze się dokładnie o tego typu mangach, gdyż są one zbyt krótkie - głębsza analiza zdarzeń, postaci jest po prostu niemożliwa. Choć nie raz dostajemy niezły obraz i tak musimy sobie wiele dopowiedzieć. Z drugiej strony - czy aby na pewno jest to potrzebne? Autorka pod koniec tego tomu napisała, że to ma być "zabijacz czasu", "rozrywka" i zapewne nic więcej ponad to. I rzeczywiście, dobrze nadaje się do tego, aby umilić nam czas przez godzinę. Jednak co potem? Czy ktoś do niej wróci?

Komiksy w Time Killers powstawały na przestrzeni około dziesięciu lat. Dzięki temu mamy możliwość zaobserwowania jak ewoluowała kreska Kazue Kato. Zaczęła od koślawych rysunków, dziwnych perspektyw, proporcji. Zaliczyła eksperymenty - jak np. naszkicowana Modlitwa dziewicy, a skończyła na znanych z Egzorcystów nieco pyzatych bohaterach. Od początku jej prace charakteryzowała duża dynamika, nieco chaotycznie, lecz całkiem dobre rozplanowanie akcji. W zależności od historii, sprawa teł się nieco różni, jednak generalnie jest dość standardowo - trochę pustki, trochę nie za bardzo szczegółowo (więcej mam wrażenie, że tego pierwszego). Jeśli chodzi o kolorowe strony to mamy tutaj (według mnie) lepsze - rozkładówka, tytułowe dwóch ostatnich one-shotów. Gorsze wydają mi się te na których są mangi - nie chodzi mi o kreskę, tylko o te przygaszone kolory. O ile w Wojowniku z czerwonej ziemi to ujdzie, gdyż nawet pasuje do takiej opowieści (zwłaszcza w końcówce), to w pozostałych już niezbyt mi się to podoba.

Time Killers zostało wydane w tym samym formacie co Ao no Exorcist - czyli w "średnim" Waneko. Sam tom jest nieco grubszy niż standardowo - liczy sobie 236 stron z czego ponad 15 w kolorze. Posiada, oczywiście, błyszczącą obwolutę (która mi notorycznie spada) której przód, grzbiet i tył zajmuje jeden duży obrazek, przedstawiający wszystkich bohaterów występujących w środku. Przy czym front utrzymany jest w kolorystyce ciemnoczerwonej, grzbiet ma nałożony różowy, prześwitujący pasek, a tył to połączenie czerwieni i niebieskiego nieba. Skrzydełka to "końcówki" głównej ilustracji + białe tła + kilka słów od autorki i małe obrazki. Użyte czcionki są tutaj proste, czytelne, litery są białe z małymi, kolorowymi cieniami (różowymi, zielonymi lub szarymi). Pod obwolutą znajdziemy biały tomik z tą samą ilustracją, jednak w formie szkicu, fioletowe litery i już nieprzeźroczysty grzbiet z fioletowym gradientem i białymi napisami. Tutaj małe zdziwko - czemu na przodzie tytuł i autorka nie są wyśrodkowane, a wyrównane do prawej? Dziwnie to teraz wygląda.

Środek wita nas kolorową rozkładówką na której z jednej strony można zobaczyć powtórzenie ilustracji z obwoluty, a z drugiej spis treści i kolejny, tym razem czarno-biały obrazek z postaciami idącymi w grupie. Kolejne kolorowe ilustracje możemy zobaczyć już w środku - między 85 a 97 stroną, czy jako tytułówki dwóch ostatnich one-shotów. Papier na którym wydrukowane zostały wymienione powyżej strony jest nieco inny niż zazwyczaj przy takich okazjach - kartki są matowe, "normalne" w dotyku (czytaj: nie są śliskie), może jakby nieco cieńsze. Dzięki temu nie wyróżniają się one tak bardzo od zwykłego, białego papieru użytego do czarno-białego komiksu. Z negatywów w wydaniu mamy: małe prześwity, ucięte kadry (poszły też kawałki liter! i ogólnie ten fakt dość rzuca się w oczy), z pozytywów - tom łatwo się otwiera, ma dobre marginesy wewnętrzne. Numeracja stron się pojawia - czasem częściej, czasem rzadziej, ale generalnie trochę jej jest. Druk generalnie w porządku, choć z rzadka można zobaczyć pojedyncze białe plamki, czy zszarzenia.

Jeśli w waszych mangozbiorach znajduje się Ao no Exorcist to już wiecie jakie czcionki zostały użyte w recenzowanym tomiku (proste, standardowe, zwykłe), choć w dialogach font ma nieco większy rozmiar. Większość onomatopei zostało wyczyszczonych i zastąpionych polskimi odpowiednikami, niestety ostały się jakieś niedobitki, na np. 113-114 stronach.

Tłumaczenia Time Killers podjęła się Magdalena Rokita, którą widzieliśmy już w m.in. Rock na szóstkę czy Istota Zła. Całość czytało się całkiem przyjemnie, bez większych zgrzytów, w sumie jedyne co zapisałam to "więc zrobię to" z 29 strony (niby poprawnie i po polsku, jednak jakoś to sformułowanie tam nie pasuje). Za to tym co się rzuca w oczy najbardziej są przekleństwa. W całości, bez cenzury. Nie żeby mi one przeszkadzały, tylko po prostu zdziwiły. Wydawnictwa do bardziej młodzieżowych tytułów dają "łagodne" wulgaryzmy, bądź jedynie ich kawałki (np. "kur..."), przy dojrzałych idą bardziej "na całość". Wydawało by się, że w tej mandze pójdą ścieżką shounenową, a tu jednak nie. Z błędów zauważyłam brak jednego przecinka.

Tym co mi się bardzo spodobało w tym tomiku był dodatek odautorski umiejscowiony na końcu. Kazue Kato po kolei (czasem krócej, czasem dłużej) omawia każdą historię zawartą w Time Killers. Fajnie jest poczytać takie wspominki mangaki, teraz sobie uświadamiam, że często brakuje mi tego typu rzeczy w komiksach. Więcej na temat, mniej głupot moi drodzy - np. w takim Special A strasznie mnie irytowało ględzenie autorki.



Mangę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Waneko.

2 komentarze:

  1. Kurde, zachęciłaś mnie. Nie byłam zainteresowana tym mangiem, bo Egzorcysta totalnie nie trafia w moje gusta, ale, z drugiej strony, lubię krótkie i zamknięte historyjki, ładne rysunki, no i te kolory, kolorowe mango to jest to~
    A co do Sekiego, to ja jak najbardziej jestem zainteresowana Twoją recenzją, ale obawiam się, że będę w mniejszości, więc no pressure ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie obiecuję, ale postaram się coś skrobnąć jak będę miała czas :)

      Usuń