czwartek, 3 grudnia 2015

[recenzja]QQ Sweeper tom 1

Poniższa recenzja sponsorowana jest przez życie, które obdarzyło mnie (nie)spodziewanymi trzema wolnymi godzinami, które zamiast (jak zazwyczaj) przebimbać - postanowiłam tym razem produktywnie wykorzystać na pisaninę. Wysmarowałam większość tego tekstu, a potem już były tylko jakieś (rodzone w bólach) dokrętki. Gdyby ktoś powiedział mi miesiąc temu, że powstanie ta recenzja - nie uwierzyłabym. A tu proszę...

Ogólnie to właśnie sobie uświadomiłam, że to moja pierwsza recenzja mangi od Shojo Beata...


Kyutaro Horikita, the tall, dark and handsome cleaning expert of Kurokado High, is about to meet a sleeping maiden at the school: transfer student Fumi Nishioka! Fumi’s going to learn how to rid the school of nasty spirits with Kyutaro’s help, and her heart will surprisingly be “cleansed” too…! In the old campus of their school, a mysterious room has a door that beckons Fumi, even though she shouldn’t even be able to see it! Kyutaro goes in after her, but will he be able to save her before she gets devoured by otherworldly creatures?

Sprzątanie. Kto lubi sprzątać? Ja osobiście nie cierpię, choć z drugiej strony lubię mieć porządek. Całe życie zmagam się z tymi dwoma przeciwnościami. Zawsze jakoś ciężko mi było uwierzyć, że ktoś może zwyczajnie lubić sprzątać, że to go relaksuje, uspokaja itp. itd. Ale są takie osoby, poznałam je (w realu, żeby nie było). W QQ Sweeper również mamy do czynienia z takim przypadkiem - Kyutaro Horikita to znany powszechnie miłośnik porządku, członek komitetu upiększania szkoły. Nieco dziwny przystojniak, samotnik, budzący równocześnie podziw oraz strach w swych kolegach i koleżankach. Gdy nie siedzi na lekcjach zajmuje się zamiataniem, polerowaniem, praniem, czyszczeniem, pucowaniem i innymi podobnymi czynnościami. Podczas porannego "obchodu" znajduje w jednym z pomieszczeń starego, szkolnego budynku śpiącą dziewczynę, która zbudzona - próbuje bronić się miotłą przed potencjalnym na napastnikiem.

Tak właśnie wygląda jego pierwsze spotkanie z Fumi Nishioką, nową uczennicą prywatnego liceum Kurokado. Ta zaradna dziewczyna ma jeden w życiu cel - znalezienie bogatego męża, który uwolni ją od problemów z jakimi obecnie się zmaga. A nie są one błahe - rodzice i dziadkowie zmarli, jej prawni opiekunowie wyjechali zostawiając ją na lodzie - bez mieszkania, pracy, finansów na utrzymanie. Nie dziwne, że zobaczywszy spokojny kąt do spania - skorzystała z okazji. Oczywiście nie może tam pozostać - dyrektor szkoły proponuje, że zarezerwuje jej pokój w hotelu na ten "przejściowy czas". Gdy Fumi wraca po swoje rzeczy - znajduje pomieszczenie w którym spała w zupełnie odmiennym stanie. Z czystego, przyjemnego pokoju, jej szkolni koledzy zrobili burdel (oczywiście pod względem porządku). Zdenerwowana bohaterka wdaje się z nimi w szarpaninę, w którą wtrąca się również Kyutaro, który przyszedł akurat posprzątać "zarażony" pokój, w którym nagle zaczęły się pojawiać wielkie, obrzydliwe robale!

Szkolne zabijaki ratują się ucieczką, Fumi praktycznie mdleje, a "czyściciel" jakimś dziwnym sposobem przegania wstrętne szkodniki. Następnie zabiera się do dokładnego sprzątania, wprowadzając uspokajającą atmosferę, która działa usypiająco na główną bohaterkę tej opowieści. Po jakimś czasie śpiąca królewna się budzi i słyszy wołanie o pomoc, dobiegające zza niezwykłych drzwi znajdujących się w tym feralnym pomieszczeniu. Rozpoznaje głos Sakaguchiego - jednego ze zbirów, ale również potencjalnego kandydata na jej "księcia z bajki". Po krótkim wahaniu - ponownie uzbrojona w miotłę wyrusza z odsieczą. Po przekroczeniu progu nagle znajduje się w ciemnej, tajemniczej lokacji pełnej drzwi i kolejnych straszliwych stworów! Nie jest na to przygotowana i z opresji musi ratować ją, nikt inny jak Kyutaro.

Okazuje się, że "Q" (jak go niektórzy nazywają) jest jednym z japońskich sweeperów, którzy zajmują się czyszczeniem ludzkich umysłów, zatruwanych przez złe emocje, które objawiają się właśnie w postaci coraz większych i potężniejszych pasożytów. Jest to rodzinny biznes, jednak Fumi, która wykazała się odwagą, zdolnościami i walecznością zostało zaproponowane miejsce sweeperowego ucznia. Wstąpiwszy na czyścicielską ścieżkę, będzie musiała stanąć oko w oko z nowymi wyzwaniami, które mogą być trudne dla kogoś z "zewnątrz". Pytanie tylko, czy aby na pewno jest ona taką osobą?

Główny bohater Kyutaro to nastoletni przystojny dziwak, który nie przejmuje się opiniami innych, mocno angażuje się w to co robi, wkłada w to całe swoje serce i jest w tym naprawdę dobry. Początkowo był niechętny w stosunku do swojej nowej uczennicy, jednak dość szybko bierze ją pod swoje skrzydła. Nieco drażliwy, tajemniczo śniący o pewnej osobie imieniem Fuyu. Oprócz nowego sweeperowego nabytku, do pomocy ma swojego sendaja - gadającą sowę imieniem Miyako. Mieszka w wielkiej posiadłości wraz ze swymi krewnymi - Koichim, który jest dyrektorem liceum do którego uczęszczają nasi młodzi bohaterowie (a także psychiatrą), nieco zwariowanym o fatalnym guście. A także pewną babcią, która opiekuje się nimi wszystkimi. Ich nowy nabytek, Fumi, to dzielna dziewczyna, która nie poddaje się przeciwnościom losu, dążąca z (niekiedy ślepym) uporem ku swym celom. Często pakuje się się w kłopoty, z których musi być niekiedy ratowana, lecz jednocześnie nie jest księżniczką która nic nie robi - walczy tak jak potrafi. Na razie jest słaba i potrzebuje treningu, ale kto wie co przyniesie przyszłość. Ma dobre serce, dużo chęci i łatwo jej się dostosować do nowych sytuacji.

Czytając QQ Sweeper nie można nie porównywać, czy nie widzieć podobieństw do wcześniejszej pracy Kyousuke Motomi - Dengeki Daisy. Chociażby motyw sprzątania, który był wcześniej elementem komediowym - tutaj został podniesiony do rangi sztuki, głównego wątku z elementami supernatural. Znów główni bohaterowie to sieroty (a przynajmniej jedno z nich, drugiego status nieznany), nad którymi czuwa nieco zwariowany dorosły. Z wyglądu również przypominają swoich poprzedników - zwłaszcza Kyutaro, który jest ciemnowłosą, młodszą wersją Kurosakiego (w dodatku podobnie drażliwą i dającą się podpuszczać). Niektóre sceny, miny, perspektywy wyglądają jakby żywcem zostały wyjęte z Dengeki Daisy. Jeszcze trochę podobieństw się znajdzie, do tego możemy dorzucić trochę znanych mangowych motywów i mamy gotowy przepis na recenzowaną tu mangę.

To nie znaczy, że sam tytuł jest zły. Jego największą słabością jest właśnie to, że chcąc nie chcąc będzie czytelnik porównywać go do Dengeki Daisy, któremu nie dorasta do pięt. Tutaj pierwszy tom czytało się przyjemnie, rozbudził on zaciekawienie, aby grzecznie poczekać na wydanie i zakup kolejnego tomu. Natomiast we wcześniejszej pracy Kyousuke Motomi początkowe rozdziały przyprawiły mnie o niepohamowane łaknienie dalszego ciągu, nie ważne w jakiej formie i języku. Czytałam opinie, że im dalej jest lepiej, więc nie zamierzam się poddawać. Jednak moje pytanie brzmi - gdyby to nie było dzieło jednej z moich ulubionych mangaczek - czy dałabym mu taką szansę?

Jeśli posiadacie w swoich zbiorach jakieś mangi od Shojo Beatu (a podejrzewam, że stwierdzenie te można rozciągnąć na zdecydowaną większość tytułów wydanych przez wydawnictwo VIZ Media), to wiecie jakich standardów możecie się spodziewać. Dla tych którzy nie wiedzą - tomik jest formatu 19 cm x 12,5 cm, ze śliskimi od zewnątrz, kartonowymi okładkami, bez obwoluty czy skrzydełek. Jest on mocno różowy i jest to ta najgorsza, plastikowo-sztuczna odmiana tego koloru. Na przodzie dominuje nasz męski główny bohater, zakładający rękawiczki - a więc niechybnie szykuje się do sprzątaczej walki. Obok również w fighterskim nastroju (z nieodłączną miotłą) Fumi. Do tego dorzucono dość prosty tytuł, oznaczenie autorstwa, a w prawym górnym rogu, nieco mało widoczny jest numer tomu. Na grzbiecie mamy powtórzoną sweeperowską uczennicę, a takżeinne obowiązkowe elementy. Niestety w moim egzemplarzu wszystko jest nieco przesunięte w lewo, niby tylko z milimetr-dwa, ale i tak to boli. Z tyłu możemy podziwiać kolejną miotłę, tajemnicze drzwi przez które główna bohaterka przedostała się do umysłu Sakaguchiego, opis zawartości, kody kreskowe, ceny, loga. Ogólnie nie byłoby źle, gdyby nie ten róż - na szczęście w drugim tomie ma już dominować kolor niebieski.

Tomik otwiera się bez problemu, papier jest lekko szary, dość gruby i szorstkawy, przebijający gdzienigdzie druk, który jest wyraźny, dobrze nasycony, bez żadnych uchybień. Pierwsze strony były wyraźnie niegdyś kolorowe - niestety w wydaniu tomikowym uświadczymy je jedynie w czerni i bieli (ale z dobrymi kontrastami, co jest częstą bolączką w polskich wydaniach). Wewnętrzny margines jest dobrze skrojony, jeśli były jakieś ucięte kadry - to na tyle, bym tego nie zauważyła. Numeracji praktycznie nie ma, jedynie na pojedynczych stronach od czasu do czasu coś się pojawia.

Czcionki użyte w tomie są standardowe - proste, niczym się nie wyróżniające, takie jak zawsze u tego wydawnictwa. Z jednej strony to fajnie, bo są one dobre i pasujące - a z drugiej, trochę to nudne (z recenzenckiego punktu widzenia). Onomatopeje zostały w całości wymazane i zastąpione angielskimi odpowiednikami. Pod względem tłumaczenia nie jestem w stane Wam za dużo powiedzieć - nie jestem anglistką, w każdym razie mi się czytało bez problemu, do słownika sięgać nie musiałam, żadnych pomyłek, literówek nie zauważyłam. Ogólnie pod względem wydania manga prezentuje standard Shojo Beata do którego jesteśmy przyzwyczajeni, a którego niektórzy wydawcy nie potrafią osiągnąć.

Ogólnie zastanawiające jest to, że QQ Sweeper zakończył się na trzech tomach, po czym powstał sequel Queen's Quality. Oczywiście mogłabym pogrzebać w necie w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie - ale nie chcę sobie spojlerować... Ciekawe czy amerykański wydawca zdecyduje się na jego wydanie? Mam nadzieję, że tak - skoro powiedzieli A, to muszą B, prawda?

Swoją drogą to taki mały spojlerek: na końcu tomu mamy pewien mały Dengeki Daisy'owy cross-overek. Ciekawe czy przekształci się w coś większego, czy to jednostkowy wyskok?

qq1.jpg qq2.jpg qq3.jpg qq4.jpg qq5.jpg qq6.jpg qq7.jpg qq8.jpg qq9.jpg qq10.jpg

2 komentarze:

  1. Podoba mi się humor w Dengeki Daisy, myślę że w QQ Sweeper też przypadnie mi do gustu :P

    OdpowiedzUsuń