poniedziałek, 2 stycznia 2017

[offroad]Grudniowe nabytki

Jak co poniektórzy już wyczytali w poprzednim poście - w 2016 roku do mojej mangowej kolekcji przybyły mi 53 tomiki, co oznacza, (powiedzmy) że raz w tygodniu kupowałam jeden wolumin ;] A co pojawiło się w ostatnim, świątecznym miesiącu?

gru2.jpg

Princess Jellyfish tom 2 - tym razem, nie bacząc na przydługą kolejkę czytelniczą - rzuciłam się od razu na tomik i jestem już w jego połowie. Oj podoba mi się, oj tak...



Zgodnie z obietnicą jeszcze parę słów o wydaniu dla kagusi - tomik jest formatu )w pokolicach) A5, leciusieńko niższy i węższy niż Emma (po kilka milimetrów). Obwoluty oczywiście brak. Okładka jest błyszcząca, niezbyt gruba, dość giętka, ogólnie nie wygląda na łamliwą (grzbiet się nie złamał). Tomik otwiera się łatwo, dobrze i wygodnie, ogólnie jest tylko troszkę nieporęczny (w niektórych pozycjach czytelniczych). W obydwu tomach mamy kolorowe strony - na początku i w środku (tam gdzie zaczyna się drugi tom, okładkę z niego też mamy wydrukowaną). Papier jest lekko szarawy, bardzo przyjemny, ociupinkę przebijający, tam gdzie jest naprawdę dużo dużo białego. Onomatopeje są zostawione w oryginale, a obok tłumaczenie, ogólnie przekład jest spoko, na ile mogę ocenić. Na końcu tomu jest sporo przypisów. Ogólnie jako całokształt mi się podoba. Jeśli o czymś zapomniałam - nie wahać się, tylko pytać :)

7 komentarzy:

  1. Straszną mam chcicę na Meduzę, po tym wpisie chyba się w końcu na nią skuszę^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za opis wydania :) Chyba będę musiała się zaopatrzyć w to wydanie, bo coś czuje że na naszym rynku nie doczekamy się tego tytułu niestety. Chociaż jak patrzę na cenę to jeszcze trochę się wstrzymam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, cena jest mocno zaporowa, dlatego kupuję je tylko przy okazji...

      Usuń
  3. Gdzie kupujesz angielskie tomiki? ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. *_______* Przygarnęłabym na swoją póleczkę

    OdpowiedzUsuń